Historia marki, która powstała z przekonania, że fitness zasługuje na lepsze produkty
Wszystko zaczęło się w 2019 roku, kiedy troje przyjaciół spotkało się w małej warszawskiej siłowni. Jeden z nas był fizjoterapeutą, drugi trenerem personalnym, trzeci projektantem przemysłowym. Każdy widział ten sam problem z innej perspektywy.
Rynek był pełen tanich imitacji i drogich produktów z nadmuchanym marketingiem. Brakowało czegoś pośrodku – sprzętu projektowanego przez ludzi, którzy naprawdę rozumieją biomechanikę i treningi.
Spędziliśmy dwa lata na prototypach. Testowaliśmy materiały, konsultowaliśmy się z ortopedami, przeprowadzaliśmy badania z zawodnikami i amatorami. Każdy szczegół miał znaczenie – od kąta nachylenia uchwytu po gęstość pianki.
W 2021 roku wypuściliśmy pierwszy produkt: matę treningową. Była gotowa dopiero po osiemnastu wersjach próbnych. Sprzedaliśmy trzydzieści sztuk w pierwszym miesiącu – wszystkie znajomym i ich znajomym.
Powstanie pomysłu i pierwsze szkice
Wprowadzenie pierwszego produktu na rynek
Rozszerzenie oferty do sześciu linii produktowych
Ponad 4000 zadowolonych klientów w całej Polsce
Nie pracujemy z celebrytami ani influencerami. Nasi klienci to prawdziwi ludzie, którzy trenują dla zdrowia, nie dla show. Większość z nich trafia do nas przez rekomendacje – kogoś, kto użył naszego sprzętu i poczuł różnicę.
Nie obiecujemy cudów ani natychmiastowych rezultatów. Nasze produkty nie sprawią, że nagle zbudujesz idealne ciało. Mogą natomiast wspierać Twoje wysiłki, zmniejszyć ryzyko kontuzji i sprawić, że treningi staną się bardziej komfortowe.
Produkujemy sześć linii produktów, nie sześćdziesiąt. Każdy z nich przeszedł intensywne testy i został dopracowany do perfekcji.
Publikujemy skład materiałów, kryteria doboru i wyniki testów. Jeśli czegoś nie wiemy, mówimy wprost.
Gwarancja 36 miesięcy to nie pusty slogan. Jeśli coś się zepsuje, naprawiamy lub wymieniamy. Bez zbędnych pytań.
Nie używamy liczników czasu, fałszywych opinii ani sztucznego poczucia pilności. Kupujesz, kiedy jesteś gotowy.
Obecnie pracuje z nami dziewięć osób. Każda ma swoje miejsce: od kontroli jakości po logistykę. Nie jesteśmy korporacją ani startupem na venture capital. Jesteśmy małą firmą, która rośnie w tempie pozwalającym zachować standardy.
Nasz magazyn mieści się w Warszawie. Każdy produkt jest sprawdzany ręcznie przed wysyłką. Brzmi staromodnie? Pewnie. Ale w świecie masowej produkcji to jedyny sposób, żeby mieć pewność, że do klienta trafia sprzęt bez wad.
Nie planujemy ekspansji na całą Europę ani otwierania salonów w centrach handlowych. Chcemy pozostać blisko naszych klientów i skupić się na tym, co robimy najlepiej: projektowaniu sprzętu, który rzeczywiście służy celowi.
W tym roku wprowadzamy dwa nowe produkty. Oba są już w fazie zaawansowanych testów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pojawią się jesienią. Jeśli nie – poczekamy, aż będą gotowe naprawdę.